top of page
Szukaj

Portret synów

Mój najstarszy syn jest jedną z tych istot, które trudno dobrze opisać, choć łatwo je rozpoznać. Dzieje się tak, ponieważ każda okoliczność, każda epoka ukazuje go nieustannie w nowym świetle – zawsze pozytywnym, zawsze zaskakującym, zawsze przekraczającym to, czego się po nim oczekuje. Jego dusza, jego wrażliwe serce, jego charakter i zasady są zawsze w harmonii. Zawsze pragnie dobra, zawsze do niego dąży. Jego dusza tego dobra pożąda, jego wrażliwość je sobie wyobraża, a jego serce je wciela w życie. Jego miłość własna ogranicza się do tego, by dobro zostało spełnione – nieważne przez kogo i w jaki sposób. Pracuje nad tym nieustannie, z odwagą duszy – jedyną, która liczy się na co dzień, i która przewyższa zarówno zapał rzucający się w niebezpieczeństwo, jak i bezmyślny entuzjazm, któremu brak wytrwałości.

Jego stanowczy i uczciwy charakter sprawia, że podąża drogą, którą sam sobie wyznaczył, i nigdy przeciwności losu, nieszczęścia, ani obraźliwe czy oszczercze opinie nie odwiodły go od celu, który uważa za święty. Jego dewiza i zawołanie brzmi: „Obym mógł przyczynić się do dobra”. Uważam, że mój syn jest przystojny – i sądzę, że mam rację, bo ogólnie podoba się ludziom.

Ma dużo inteligencji i wiedzy. Charakteryzuje się ogromną oryginalnością. Nie ma nieśmiałości, która krępuje – ale ma skromność, która zjednuje ludzi. Wśród tych, których kocha, jest pogodny i serdeczny. Ma serce takie, jakie powinno być – i takie właśnie jest. Jest synem, jakiego trudno znaleźć, czułym bratem, znakomitym przyjacielem. Gdybym nie wspomniała o żadnej wadzie, można by uznać ten portret za zbyt pochlebny; muszę więc przyznać, że bywa leniwy, gdy może sobie na to pozwolić – choć niczego nie zaniedbuje – i bywa roztargniony, gdy coś istotnego zajmuje jego myśli.



Konstanty, mój drugi syn, jest taki, jakiego prosiłabym Boga, gdyby to ode mnie zależało. Szczery, lojalny, pełen odwagi i człowieczeństwa – sprawił, że jestem z niego dumna dzięki swojej dzielności i błyskotliwemu udziałowi w kampanii roku 1812.

Naturalny, miły i spokojny umysł uczyniłby go cenionym w towarzystwie, gdyby nie był zbyt leniwy, by zadać sobie trud osiągnięcia tam sukcesu. Dla mnie, dla brata i sióstr – zrobiłby wszystko dla naszego szczęścia.

Kocha naszą płeć i zawsze będzie ją kochać, ponieważ jego serce i rozum są w tej sprawie zgodne.

Jego ujmujące talenty i oryginalne pomysły wnoszą radość do naszego domowego życia, gdy tylko im się podda. Ma przyjemną twarz, o której mówi się, że czasem przypomina moją – i to może zauważyć każdy. Dla mnie jednak najważniejsze jest to, że jego delikatna i bezinteresowna dusza, jego serce pełne wrażliwości i pewna szlachetność, którą czuć nawet w najdrobniejszych sprawach, czynią mojego drogiego Konstantego kimś niezwykle cennym dla całej rodziny.

Czerń i biel są uśmiechem naszych szczęśliwych dni. Oto, jak odróżniają się dwaj bracia, z których starszy jest mocno brunet, a młodszy – jasnozłoty blondyn.


Kontekst historyczny:


W niektórych źródłach internetowych można znaleźć informację o tym, że biologicznym ojcem Konstantyna Adama Czartoryskiego był Armand Louis de Gontaut, książę de Lauzun, a nie formalny ojciec — Adam Kazimierz Czartoryski. Jednak brak jest na to potwierdzenia w literaturze naukowej i dokumentach źródłowych.

A jak było naprawdę? Jakie informacje, o pochodzeniu syna, Izabela ukryła w swoich pamiętnikach? Już niedługo uchylimy rąbka tej tajemnicy.


 
 
 

Komentarze

Oceniono na 0 z 5 gwiazdek.
Nie ma jeszcze ocen

Oceń
bottom of page